Sportowa informacja dnia brzmi następująco: reprezentacja Polski w siatkówce mężczyzn zagra na turnieju olimpijskim w Londynie w 2012 roku. Niewiele brakowało aby można było dopisać - deklasując mistrzów świata Brazylię 3:0. Wywalczony już dwóch pierwszych partiach wygranych pewnie do 18. i 21. potrzebny do awansu punkt rozluźnił na tyle nasz zespół, że nie dokończył dzieła mając rywali niemal na kolanach. Szczególnie po atakach Bartmana i Kurka W secie trzecim było już 13:8 dla Polaków. Rywale sprawiali wrażenie, że pogodzili się z porażką. Inne zdanie na ten temat miał wściekający się na linii trener Rezende. Wziął czas i wszystko w meczu odmieniło się, jak dzień wcześniej w wypadku Polaków w pojedynku z Włochami. Rozpoczęła się fenomenalna, niemal nie notowana seria bloków rywali, po której było już 15:13 dla Brazylii. Do tego doszła jedna, ale idealna zmiana w ataku, gdzie Vissotto zastąpił Gibę i to wystarczyło, aby losy w meczu kompletnie się odwróciły. Dość dodać, że od stanu 8:13 resztę partii Brazylia wygrała 17:5! Do prawdziwie wyrównanej walki doszło dopiero w tie –breaku. Jeszcze był remis po 11, ale dwie źle przyjęte zagrywki i brak choćby jednego udanego bloku od dwóch setów popsuł szansę na pełny, przedwczesny biorąc uwagę kalendarz, karnawał w polskim obozie. Szansa na dwa w jednym, awans i odegranie się na Brazylii w wielkim turnieju spełniła się połowicznie. Cel numer 1 osiągnięty. Jutro w nocy jest szansa na cel numer 2, nie do pomyślenia przed wylotem do Japonii, czyli zdobycie Pucharu Świata. Zwycięstwo które dziś wymknęło się z rąk oznacza, że aby to osiągnąć trzeba pokonać Rosjan za trzy punkty. Ci mieli dwa szybkie zwycięstwa nad Japonią i Iranem, my dwa tie- breaki. Oba zespoły są już pewne gry na olimpiadzie. W wypadku porażki Polska zajmie drugie, najwyższe miejsce w historii swoich startów w tej imprezie. Strata punktu przez Brazylię komplikuje jej sytuację w grze o trzecie miejsce, o które rywalizuje z Włochami. O trzeciej w nocy w 1976 roku w Montrealu graliśmy z Rosjanami o olimpijskie złoto wygrywając 3:2. Podobno historia lubi się powtarzać.
Polska – Brazylia 2:3 (25:18, 25:21, 18:25, 19:25, 12:15)
| Share |



