Wszyscy Polacy "kibicują" filmowi Agnieszki Holland "W ciemności" w zmaganiach o statuetkę filmowego Oscara. Tymczasem okazuje się, że jednym z naocznych świadków autentycznych wydarzeń przedstawianych w filmie jest wschowianin Tadeusz Telicki (na zdjęciu). Jeszcze przed uzyskaniem nominacji z wydziałem promocji i rozwoju miasta i gminy Wschowa skontaktowała się Beata Dżon, dziennikarka i tłumaczka książki Krystyny Chiger i Daniela Paisnera "Dziewczynka w zielonym sweterku". Książka ta jest dramatyczną historią Krystyny Chiger - żydowskiej dziewczynki, której życie w czasie wojny ocalił Leopold Socha - polski kanalarz z Lwowa. Przez 14 miesięcy pomagał i dawał schronienie ukrywającej się we lwowskich kanałach grupie żydowskich uciekinierów z getta. Tytułowy "zielony sweterek" przetrwał do dziś. Jest jednym z symboli Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie. Na podstawie tej książki powstał film w reżyserii Agnieszki Holland „ W ciemności”. Tłumaczce udało się ustalić, że wschowianin Tadeusz Telicki jest ostatnim, żyjącym świadkiem ocalenia grupy Żydów, ukrywających się przez 14 miesięcy we lwowskich kanałach. Zapis tej historii Pan Tadeusz Telicki opisał w swoich wspomnieniach „Dalekie lata”, wydanych w 1997 roku przez Bank Spółdzielczy we Wschowie. Oto fragment tego zapisu: „Po wygaśnięciu walk ulicznych wyszliśmy na zewnątrz i ostrożnie rozglądaliśmy się po ulicy. Ujrzałem pierwszą sanitarkę radziecką, z którą nawiązałem krotką rozmowę. Miasto nie doznało większych zniszczeń podczas walk frontowych. W kilka godzin po przejściu frontu na podwórze wspomnianej kamienicy przyszedł jakiś mężczyzna z żelaznym hakiem w ręku, podszedł do dekla kanalizacyjnego i powiedział do nas, że zaraz zobaczymy cud. Postukał w metalowy dekiel od kanalizacji, a następnie usunął go na bok. Z otworu kanalizacyjnego zaczęli wychodzić ludzie. Nie pamiętam dokładnie ilu ich było, chyba około 15 osób i to kobiety, mężczyźni i dzieci. Byli to Żydzi, którzy trzynaście miesięcy przeżyli w kanałach miejskich, a ten pan jest jednym z ich opiekunów i wybawców. Opowiadali oni później o różnych grożących im niebezpieczeństwach i to zarówno ze strony niemieckiej jak i żywiołu natury. Jednego razu woda w kanałach podniosła się do samych górnych sklepień tak, że ludzie ledwie mogli oddychać. Kilkoro z nich, a szczególnie dzieci, umarło w tych strasznych, nieludzkich warunkach. Ludzie ci pomimo, że byli wynędzniali, mieli wielką radość w oczach. Skończyła się ich tragedia, niektórzy mówili, że narodzili się po raz drugi. Później ci Żydzi zaprosili wszystkich obecnych na podwórzu do opuszczonej przez Niemców kamienicy i urządzili huczne przyjęcie z obfitością różnego jadła, co nie było łatwe w tym czasie, ponadto dużo rodzajów trunków i do uzupełnienia tego święta przygrywał akordeonista. Nie zapomnę radości, szczęścia tych biednych Żydów, którzy przeżyli tam straszny koszmar, a teraz już czuli się wolni i bezpieczni”. Pani Beata Dżon wyraziła chęć przyjechania do Wschowy i nagrania wywiadu z panem Tadeuszem. Jeszcze tego samego dnia zorganizowane zostało spotkanie. Na nim nagrano materiał, który w najbliższym czasie zostanie wykorzystany.
| Share |



